Stan wojenny




Dodał(a): Marta Chlost dnia 29.05.2009 r.

„[…] policjanci zaczęli bić pałką jednego z moich kolegów… tak bez powodu…”

Czy pamiętasz, kiedy dokładnie wprowadzono stan wojenny? Gdzie wtedy byłeś? Jak się o nim dowiedziałeś?

To było 13 grudnia 1981 roku. Prawdopodobnie sobota. Ale nie jestem pewny… Byłem wtedy na nocnej zmianie. Pracowałem w zakładzie komunikacji WPK Jaworzno. Koledzy pojechali po posiłki regeneracyjne na dworzec kolejowy. Nic nie wskazywało, że akurat wtedy zacznie się stan wojenny. Jak już przyjechali, to opowiadali o wzmożonych patrolach policji na ulicach. Atmosfera była napięta, wszyscy czuli, że coś zaraz się wydarzy. W tym czasie sytuacja polityczna w Polsce była trudna. Po pracy, gdy wróciłem do domu załączyłem telewizor i ku mojemu zdziwieniu nie było żadnego programu. Czarny ekran… Dopiero potem puścili przemówienie Wojciech Jaruzelskiego, który oznajmił, że na wniosek Rady Politycznej w Polsce został wprowadzony stan wojenny. Przemówienie to było puszczane kilka razy dziennie. Prezenterzy telewizyjni występowali w mundurach.

Co zmieniło się w twoim codziennym życiu po wprowadzeniu stanu wojennego?

Nastąpiło wiele ograniczeń w poruszaniu się po mieście i między miastami. Ustawiono kontrolne posterunki wojskowe. Pamiętam, że jeden z nich znajdował się przy kościele na Niwce, przy którym stał czołg. Mój zakład pracy zmilitaryzowano tak, jak wiele innych w Jaworznie. Musiałem posiadać przepustkę, bo po godzinie 22:00 obowiązywała godzina policyjna. Nikt po 22 bez przepustki nie mógł się poruszać po mieście. Kontrolowano dokumenty, sprawdzano również domy i samochody. Pamiętam, że gdy znajomi planowali uroczystość weselną wyrabiali specjalne zezwolenie. W każdej chwili twój samochód mógł być zarekwirowany na potrzeby policji. Było to przed świętami, ludzie zastanawiali się jak będą przebiegały święta. Jak pójść na pasterkę?

Pamiętasz coś szczególnego z tego okresu?

Tak. Jak wspomniałem mój zakład został zmilitaryzowany. Pracując w systemie 3 zmianowym miałem przepustkę. Pewnej nocy, gdy wspólnie z kolegami czekaliśmy na autobus, podeszli do nas policjanci i zaczęła się kontrola. W pewnym momencie nakazano nam pójść na policję. Byliśmy zdezorientowani. Przecież mieliśmy przepustki. Bez oporu udaliśmy się wraz z policjantami, którzy nagle zaczęli bić pałką jednego z moich kolegów… tak bez powodu. Przyznaję, że się bałem. Co dalej będzie? Ustawiono nas w szeregu na korytarzu. W kółko wypytywali nas po co tam staliśmy. Na nic zdały się tłumaczenia. Dopiero po około godzinie skontaktowali się z zakładem pracy i wypuścili nas bez wyjaśnień.

Z jakich źródeł dowiadywałeś się o sytuacji w kraju?

Telewizja przesiąknięta była propagandowymi informacjami z przebiegających wzorowych kontroli, jaki to pozytywny wpływ ma wprowadzony stan. Życie jednak było mniej kolorowe. Dochodziło pocztą pantoflową informacje o działaczach Solidarnościowych, którym oferowano, a wręcz przymuszano, do wyjazdu z kraju. Słuchaliśmy radia „Wolna Europa”, z trudem odbieranego z powodu zakłóceń. Dowiadywaliśmy się o strajkach, protestach w innych miastach. Doszła nas informacja o zamieszkach na terenie kopalni „Wujek” w Katowicach, że trwają jakieś walki. W późniejszym okresie mieliśmy dostęp do ulotek.

Jak był twój stosunek do zaistniałej sytuacji - stanu wojennego?

Dla mnie, jako dla dwudziestolatka zaczynającego swoją karierę zawodową, było to traumatyczne przeżycie. Wtedy wiedziałem tylko, że zrobiono to by pozbyć się osób politycznie niewygodnych, walczących o swobodę obywatelską, poprawę warunków pracy ( zmniejszenie czasu pracy) i sytuację gospodarczą. Przez kilka lat męczyliśmy się z systemem kartkowym. Jeszcze bardziej poczułem podział między nami - pracownikami, a rządzącymi krajem. Wiedziałem, że w ten sposób, wykorzystując wojsko, odbierali człowiekowi swobodę życia.




 
   
© 2009 Weź historię w swoje ręce... All rights reserved.