Wydarzenia z Podlesia




Dodał(a): Magdalena Możdżeń, Tomasz Bąk dnia 29.05.2009 r.

Niemiecka okupacja była dla całego narodu Polskiego okropnym przeżyciem. Wiele akcji związanych z represjami przeciwko ludności odcisnęło swoje piętno na świadomości naszego narodu. Niestety, czas płynie, a świadkowie tamtych dni odchodzą z ziemskiego padołu. Naszym zadaniem, jako kolejnych pokoleń Polaków jest pamiętanie o tamtych dniach, gromadzenie informacji, a także spisywanie wszelakich relacji. Chciałbym przedstawić jedną z nich. Wydarzyła się ona w 1944 roku na Podlesiu w dniu 20 sierpnia.

W dniu 20 sierpnia wypadała niedziela, więc niektórzy mieszkańcy Podlesia udali się do kościoła na nabożeństwo. Zapowiadała się piękna i cudowna pogoda. Spokojną atmosferę przerwał pociąg pancerny, który zatrzymał się w Podlesiu z okropnym hukiem. Wysiedli z niego esesmani, którzy otoczyli zabudowania i zaczęli rewizję, która miała na celu odnalezienie ukrywających się partyzantów, a jak można łatwo się domyślić, przerodziła się w kolejną akcje pacyfikacji ludności polskiej. Wszystko zaczęło się o godzinie piątej nad ranem.

Esesmani z typową dla siebie brutalnością i bezwzględnością zaczęli palić zabudowania i mordować mieszkańców wioski. Mordowali także cywili, zupełnie nie związanych z jakimikolwiek oddziałami wojskowymi.
Pierwszymi ofiarami mordu byli Jan P. i Józef K., którzy zostali rozstrzelani. Ich ciała spłonęły w żarze palącego się domu. Natomiast Tomasz S. został powieszony na gałęzi jabłoni. Wszyscy trzej byli mieszkańcami Porąbki. Mężczyzna o imieniu Klimek, zdając sobie sprawę z tego, co się dzieje wyskoczył oknem. Przeżył dzięki ogromnemu szczęściu, gdyż żołnierzowi, któremu strzelał zaciął się pistolet maszynowy. Kolejnymi ofiarami mordu byli Jan B., wraz z żoną Anną i synem Romanem. Mąż i żona leżeli za stodołą, na polu ziemniaków. Kawałek dalej spoczywał ich syn. Władysław B. także zginął od kuli z karabinu maszynowego. Obok niego leżała jego służąca Julia K. Umarła w wieku 21 lat. Maria B. chciała uratować krowy z pastwiska, opuszczone przez pasterza. W tym miejscu dosięgły ją niemieckie kule.

Niemcy grabili z zabudowań cenniejsze rzeczy oraz bydło. Stanisław N., jego szwagier Antonii G. z Dobrej oraz Jan J. odprowadzali bydło do pociągu pancernego. Niemcy rozstrzelali Jana J. oraz Antoniego G. Stanisławowi N. udało się zbiec. Podczas wykonywania egzekucji na kompanach rzucił się pod stojący pociąg i uciekł z rąk oprawców. Niemcy próbowali strzelać do uciekiniera, jednak ich strzały okazały się niecelne i N. udało się zbiec. W obejściu N. zginął stary Wojciech N. Jego ciało zostało potem spalone. Zginęła także jego żona o imieniu Anna oraz córki: Waleria i Anna. Wszystkie spłonęły żywcem. Wnukowie Wojciecha, Jan i Włodzimierz także spłonęli żywcem. Okupant nie miał litości nawet dla małych dzieci. Ich matka przebywała wówczas w kościele, szczątki synów leżące w zgliszczach zabudowań rozpoznała po guziczkach ze spodni.

Przy domu Jana J. został rozstrzelany dwudziestodwuletni Stanisław C. z Porąbki. Jego ciało nie zostało odnalezione. Na wozie, w którym leżały snopy spalił się żywcem ciężko ranny partyzant nieznany z imienia i nazwiska.
Około godziny dziewiątej akcja dobiegła końca. Dopalały się domy, po podwórkach i polach widać było zabitych ludzi.

Żołnierze niemieccy cenniejsze rzeczy z dobytku ofiar oraz trzodę chlewną załadowali już na pociąg. Odjechali wraz z łupami w stronę Tymbarku, gdzie w budynkach Spółdzielni Mleczarskiej znajdowały się ich kwatery.

Esesmani wrócili następnego dnia, zabili wtedy dwóch nieznanych gospodarzy, oraz dziewczynę z Kasiny, która przyszła po owce. Wtedy rozstrzelali także Wojciecha B.. Zabili go strzałem w tył głowy.

W tym straszliwym dniu Niemcy spalili 12 zagród i rozstrzelali 23 osoby. Historia opisana przez panią Marię Markiewicz wspaniale obrazuje nam to, w jaki sposób Niemcy rozprawiali się z doktrynalnymi „podludźmi”. Nam, młodym ludziom, pokoleniu wolnej Polski nie wolno zapomnieć o tym, co stało się w tych okropnych czasach. Pamięć o tamtych wydarzeniach musi być przekazywana kolejnym pokoleniom, aby ostrzec je przed wojną i nauczyć, że pokój jest rzeczą bardzo istotną.

Na podstawie wspomnień Marii M.




 
   
© 2009 Weź historię w swoje ręce... All rights reserved.