Wywiad z Panią A.R.




Dodał(a): Tymoteusz Odrzywolski dnia 29.05.2009 r.

Tymoteusz Odrzywolski: Chciałem zadać kilka pytań odnośnie życia podczas okupacji, czy mógłbym prosić o udział w wywiadzie?

A.R.
Ależ oczywiście, słucham.

Czy podczas okupacji było ciężkie życie?

Tak, mój świętej pamięci mąż musiał pracować w fabryce, jednak sabotował tam produkcję, tak jak większość pracowników. Chowali narzędzia, uszkadzali maszyny. Aby nie iść pracować do Niemców jedli dużo buraków i później wyglądało na to, że mieli czerwonkę, a Niemcy się jej bali, więc mieli wolne.

Bardzo sprytne, a jak wyglądała sprawa choćby... z zakupami?

Były kartki na żywność, każdy miał określoną ilość. Nie można było bić świń, Niemcy je brali dla siebie.

Oczywiście świnie były bite w tajemnicy, prawda?

Pewnie, przecież Polak potrafi. Niemcy nie potrafili tego wykryć, a było co jeść.

A partyzanci?

Oczywiście, że im pomagaliśmy, ukrywaliśmy ich, żywiliśmy. Tyle razy co u nas byli to tyle razy było bardzo wesoło.

Czy Niemcy stosowali wobec Was przemoc?

Niektórzy wobec niektórych... Nas akurat nie ruszali, bo niemieli za co, ale widziałam jak kilka osób rozstrzelali na ulicy lub wepchnęli pod tramwaj... To było okropne...

Jak wyglądał Wasz plan dnia?

Rano jedliśmy śniadanie, a następnie mój mąż szedł do pracy, a ja szłam na zakupy. Tak dość długo schodziło. Zależnie jaką miał pracę to był na obiad w domu albo go nie było i dopiero wracał wieczorem. Później szliśmy spać.




 
   
© 2009 Weź historię w swoje ręce... All rights reserved.