Gość w dom… 1939 r.




Dodał(a): Marta Chlost dnia 29.05.2009 r.


Jak wyglądało spotkanie z niemieckimi wojskami?

To był zwykły dzień, jak każdy inny. Wszyscy mówili o tym, co się dzieje na granicach, ale nie do każdego to docierało, a tym mniej interesowało. Mieszkałam z ojcem i babcią oraz czworgiem rodzeństwa w dużym domu położonym w samym centrum wsi naprzeciw Kościoła. Kiedy Niemcy wkroczyli do wsi ludzie wpadli w panikę, ale bezbronni nie stawiali żadnego oporu. Nasz dom zajęło 3 braci, wysoko postawionych oficerów. Byli kulturalni i nie zachowywali się wrogo.

Jak dalej przedstawiały się Pani losy?

Cała moja rodzina została przesiedlona do oddalonej o 3 km maleńkiej wioski Sumin. Gdzie mieszkaliśmy u polskich gospodarzy.
Po pół roku znów zostaliśmy przesiedleni, ale już tylko do małego pokoiku. Warunki były ciężkie, dlatego rodzeństwo zostało rozdzielone po rodzinie.

Jak przebiegał ten czas?

To były ciężkie dni i noce pracy dla rodzin oficerów wojska niemieckiego oraz zajmowanie się młodszym rodzeństwem. Zakaz mówienie w języku ojczystym... nocna nauka i czytanie polskich książek ukrytych pod podłogą.

Jak długo to trwało?

To było około 6 lat. Po pewnym czasie ludzie przywykli… dopóki nie zaczęto pozbywać się i wywozić całych rodzin i mężczyzn.
Pewnego dnia odwiedził nas jeden oficer Schwälme to ten, który zajął nasz dom. Przyszedł z koszem pięknych jabłek. Ostrzegł mojego ojca przed wywozem do Oświęcimia. Kazał mu uciekać.

Czemu Pani ojciec nie walczył?

Ze względu na wiek nie został przyjęty do armii.

Kiedy wróciła pani do domu?

Panował chaos po wtargnięciu Rosjan i ucieczce Niemców. Po napisaniu wielu pism i próśb pozwolono nam wrócić. Trzy razy ofiarowany przez Rosjan transport został grabiony przez następny ich odział w następnej wsi. Te 3km do domu były najdłuższą droga, jaką przebyłam.

Udało się Pani wrócić?

Tak, ale cały dobytek został zniszczony i obrabowany przez sąsiadów w ciągu kilku dni, pomiędzy ucieczką Niemców a naszym powrotem. Zaraz po tym doszło do tragedii, która wstrząsnęła wsią. Gdyż nigdy nic takiego się tu nie wydarzyło. Rosjanin na oczach całej rodziny i okolicznym mieszkańców zastrzelił piękną młodą dziewczynę i jej ojca, który pomógł jednemu Niemcowi w ucieczce. Pomimo tego wojna w tamtej okolicy potraktowała mnie łagodnie, ale nawet te wydarzenia wzbudzają we mnie obawę strach i wzruszenie.




 
   
© 2009 Weź historię w swoje ręce... All rights reserved.